Duża paleta z kilkudziesięcioma kolorami potrafi wyglądać imponująco. Beże, brązy, róże, złoto, fiolety, zielenie, kilka błysków i jeszcze parę odcieni, których nazw nawet trudno się domyślić. Problem pojawia się kilka tygodni później, kiedy okazuje się, że regularnie używamy czterech lub pięciu cieni, a pozostałe pozostają praktycznie nietknięte. Czy oznacza to, że duże palety są złym wyborem? Absolutnie nie. W przypadku wizażysty duża liczba kolorów może być ogromnym atutem. Przy codziennym makijażu często jednak znacznie lepiej sprawdza się przemyślana paleta, której odcienie rzeczywiście do siebie pasują i pozwalają stworzyć kilka różnych makijaży.