Maska algowa to taki mały domowy luksus. Nakładasz ją na twarz, czujesz przyjemne chłodzenie, po kilkunastu minutach zdejmujesz w jednym kawałku i nagle skóra wygląda jakoś… lepiej. Bardziej świeżo, bardziej gładko, bardziej „spa day”, nawet jeśli cały zabieg zrobiłaś między praniem a odpisywaniem na wiadomości. Ale jest jedno pytanie, które pojawia się bardzo często: co właściwie nałożyć pod maskę algową, żeby wykorzystać ją najlepiej? Serum? Ampułkę? Hydrolat? A może krem? Odpowiedź brzmi: to zależy od tego, czego potrzebuje Twoja skóra. I właśnie dlatego maski algowe są takie fajne — możesz dopasować pielęgnację pod siebie. Inaczej potraktujesz cerę przesuszoną po zimie, inaczej skórę podrażnioną po kwasach, a jeszcze inaczej twarz, która przed ważnym wyjściem prosi: „daj mi blask, natychmiast”. Zobacz, co warto nakładać pod maskę algową i jak nie przekombinować.